Drukuj

Martino Baronius - Życie, czyny i cuda bł. Stanisława

ŻYCIE, CZYNY I CUDA BŁOGOSŁAWIONEGO STANISŁAWA POLAKA
NA KAZIMIERZU PRZY KRAKOWIE URODZONEGO

Kanoników Regularnych Laterańskich Najśw. Salwatora zakonu św. Augustyna, zastępcy przełożonego Konwentu Najśw. Sakramentu, na Kazimierzu, Wyznawcy:

Teraz pierwszy raz wydane, na chwałę Bożą i tego błogosławionego i ku czci innych Świętych i ku pociesze wiernych Chrystusa:

Z upoważnienia Najjaśniejszego Ks. Bernarda Maciejowskiego, Św. Rzymskiego Kościoła Kardynała, Arcybiskupa Gnieźnieńskiego Do którego na końcu dołączony został Katalog innych Polaków tegoż imienia Świętych świętością życia albo śmiercią za Chrystusa mężnie poniesionej, sławnych,

Przez Marcina Baroniusza, Jarosławskiego duchownego, za zezwoleniem przełożonych, w Krakowie, w oficynie Bazylego Skalskiego, Roku Pańskiego 1609.

W obrazie Przewielebnego Stanisława Sulowskiego Opata Tynieckiego Herb, który widzę właściwy z dawnego męstwa, który sławą ożywia zaiste dom Sułowski, Ten jak ozdabia stałością słowem i czynem, Czy tu upada? Piękny herb trzymają stopę. (Bartłomiej Września)

Najprzewielebniejszemu Czcigodnemu w Chrystusie Ojcu, Panu, Ks. Stanisławowi Sułowskiemu, Z Bożej Opatrzności Opatowi Tynieckiemu, zakonu św. Benedykta, kanonikowi z urzędu Krakowskiemu, bardzo godnemu pozdrowienie i wieczną szczęśliwość.

Dawni owi, Przewielebni księża, poważni i uczeni mężowie, lecz obcy prawdziwej religii Boga, wiele o swoich fałszywych bóstwach, których mieli i czcili, przekazali wolumi­na następcom, co nie ich jakąś lekkomyślnością lecz pobożnością stwierdza się uczynili Bogami.. Widzieli oni a nawet czuli nie tylko tą wewnętrzną machinę świata, lecz także tą także wyższą, nie jakimś przypadkiem, lecz z natchnienia i woli świętego imienia jest inspirowane i kierowane. Stąd jedni o naturze bóstw, inni o wielości, inni o chwałach wiele napisali. Hesiodus uchwycił liczbę, naturę M. Tulius Książę wyraził wymownie po łacinie , Orfeusz i Homer wyśpiewali pienia. Chcieli bowiem w ten sposób wdzięczność i pobożność względem bóstw wyrazić i innych ludzi do podobnej czynności przykładem swoim względem bóstwa zachęcić. Z pewnością słusznie. Kiedy bowiem ktoś większe dobrodziejstwa otrzymuje, tym bardziej zobowiązany jest do wywiązania się. I skąd pytam śmiertelny rodzaj ludzki większe dobrodziejstwa czerpie, jak z samego źródła. Słusznie więc wygłaszają bóstwa i obietnice swego serca w książkach na wieczną pamiątkę przekazują gdy nie mają możliwości poznania prawdziwego Boga. Co jeśli oni tak wielką pracą, staraniem, pilnością, trudem, podjęli się wykonać, o ile więcej my, którzy poznaliśmy prawdziwego Boga Stwórcę wszystkich rzeczy i architekta. Bóstwa bowiem ludzkie, sławne z jakiejś siły i bardzo często jakąś szkaradną wadą zdeformowane istnieją. Co za szkoda, ludzi boską ręką stworzonych do Boga trzy razy Największego i Najwyższego Stwórcę przyrównywamy. Jakież porównanie światła z ciemnościami?. Czy także zbrodnia cnocie będzie wyższa?. Któż więc będzie przy zdrowych zmysłach, który by Boga mógł dość nachwalić, albo nie chciał uczcić? Taka bowiem jest godność boskiego Imienia, że nikt z ludzi nie zdoła jej pojąć ani też w godny sposób uczcić. Lecz jednak ludzi zdolnych do chwały Wszechmogącego Boga należy pouczyć. Nie należy bowiem prawdziwego Boga z fałszywymi bóstwami porównywać Chociaż tych ludzi, którzy święcie zawsze życie prowadzili i zasłużyli być zaliczonymi do liczby błogosławionych (których także Pismo Św. nie waha się nazywać bogami), tymże bóstwom przyrównamy, zaiste większej chwały godnych byśmy stwierdzili. Których bowiem Bóg uczcił, tych cudami potwierdził, tych od błędu grzechowego ustrzegł, tych do światła, chciał, by byli z innymi, tych przyjaciółmi swoimi uczynił, tych w końcu chwałą niebieską uhonorował. Ci nie jedną cnotą, lecz wieloma trwając jako doświadczeni żyli stale jako w wszelkiej kolei życia. Zawsze starałem się opiewać ich chwały, liczbę opisać, obyczaje, życie, naturę, czyny stosowniej szerzej podać . Gdy więc ubiegłego roku byłem w Rzymie miałem zamiar spisać katalog świętych, wprawdzie nie wszystkich, bowiem nie wszystkich: tego bowiem mój zamysł nie domagał się, lecz tylko tych, którzy są uważani za patronów po Bogu opiekunami królestwa polskiego obojga płci. Słuszną bowiem jest sprawą w Polsce Polaków według polskiego porządku określić i o nich według rodzaju charyzmatu dla innych zbudowania uszanować, podkreślić Do tej sprawy, papież Najjaśniejszy Klemens VIII i Przewielebny, pobożnej pamięci Bernard Maciejowski, kardynał świętego Kościoła św. Jana przy Bramie Łacińskiej arcybiskup - gnieźnieńskiej przywilejami dodał zachęty. Ponadto Najczcigodniejszy Zygmunt Trzeci z łaski Bożej król Polski tym bardziej mnie wyposażył.. Tę pracę w Rzymie zaczętą, w Krakowie z wielkim wysiłkiem ukończyłem. Ponieważ próżniactwo pociąga za sobą grzech, abym bezczynnością nie otępiał się, gdy zamyślałem podjąć się tej pracy, przyszło mi na myśl imię Stanisława należy sławić, które rzeczywiście jest polskie, z codziennego języka Sarmackiego bierze początek.. Tym imieniem liczni święci w Polsce słynęli i tych w jednym spisie wolno mi przedstawić.. Albowiem sławny Stanisław ze wspaniałego rodu Szczepańskiego biskup krakowski męczennik zasłynął. Stanisław Hozjusz mąż pobożny, prawdziwie święty, rzymskiego kościoła kardynał, warmiński biskup wielkiej wiedzy sławny w końcu na Soborze Trydenckim naprawdę wybitny żyje w naszej pamięci Co w nim więcej sławy, wiedzy czy świętości zaledwie znajduję. Tak oto Stanisław ze sławnego rodu Kostków Towarzystwa Jezusowego jakże błyszczy, cudami sławny w Rzymie, we Włoszech, w Polsce i sąsiednich prowincjach. Po prawdzie w regionach nowego świata, Indiach, między barbarzyńcami wieloma cudami słynie jego imię i bardzo wielu pogan do wiary Chrystusa nawrócił. Cóż mam powiedzieć o tobie Stanisławie Kazimierczyku jaką słabą wyniosę cię na niebiosa. Tyś bowiem kanonikiem regularnym przy Krakowie byłeś. Ty w życiu cudami słynąłeś, także po śmierci sławnym jesteś. Ty w katalogu pierwsze miejsce zajmujesz ponieważ jeszcze przez kogoś uczczony nie chciałeś być daleko od miasta. To więc dzieło dokonane nie innymi zamierzeniami miałoby światło ujrzeć jak pod twoim orędziem Najczcigodniejszy Opacie postanowiłem Komuż więc błogosławionych Stanisła­wów jak Stanisławowi Polaków, jak Polakowi tak wielu szlachetnych jak szlachetnemu mam ofiarować. Przede wszystkim wiara twoja i pobożność w Boga, świętych i ojczyznę niech będzie znana wszystkim. Szczodrobliwość zaś tak wielka jest względem biednych, zakon­ników, względem wszystkich, aby samemu należy dodać światła, który by w tej sprawie wiele miał do powiedzenia Ty w kanonii krakowskiej żyjesz, wielkim zapałem Boga i Świętych wysławiasz, a jakie zaufanie królowi przekazujesz, wszystkim wiadomo. Więc Najczcigod­niejszy Król do urzędu Ciebie włączył i godnością opata obdarzył, uważając cię za naj­bardziej godnego. Przyjmij więc to dziełko, malutki dar, małe wprawdzie, lecz ze szczerego serca płynący. Przyjmij Stanisława Kazimierczyka   przede wszystkim i innych także i naszych rodowych świętych - jak to czyni nasza matka.. Mnie zaś klienta, zechciej mieć twego. Proszę,, jak długo będę żył, których opisanych teraz tobie ofiaruję, oni ciebie zawsze będę polecać Bogu, aby za ich wstawiennictwem u Boga byś szczęśliwie żył i życie święcie przykładem świętych ludzi prowadził. Przyszłość zaś jaką oni otrzymali, obyś uzyskał. Bądź zdrów Opacie najczcigodniejszy. Dane w Krakowie, w domu czcigodnego księdza Hieronima Reczayskiego, Archidiakona Krakowskiego Idus września 1609 r.

Przewielebnemu i Czcigodnemu Wielebności Waszej najbardziej oddany Marcin Broniusz, duchowny Jarosławski.

Wszystko ocenie Urzędu Cenzury i powagi Świętego Rzymskiego i Katolickiego Kościoła, dla którego i w którym pracujemy i Najjaśniejszego Przełożonego Pawła V Papieża, któremu teraz on pobożnie i święcie przewodniczy, podporządkować pragniemy. . Błogosławieństwu jego i nasze usiłowania szczęśliwie polecamy.

Świątobliwy Stanisław Hozjusz, Polak, Kardynał i Biskup Warmiński, z książki I Wyznań rozdział 58.

Dobrze znacie Apostołów Waszych Polaków, św. Stanisława i św. Wojciecha, bisku­pów, których sława wspaniała w całym świecie, jest potwierdzona, ponieważ oni nam świętą ewangelię krwią swoją potwierdzoną zostawili, która cudami została potwierdzona. Kościół Boży Katolicki jak również nauczyli nas katolickiej wiary Chrystusa. Nie Luter, nie Kalwin, ani żaden z Heretyków, lecz patroni nasi święci nas wiary katolickiej nauczyli, nie obcy, lecz Polacy. (Folium 20P6, i 396)

Zostało przeczytane i sprawdzone przez Czcigodnych Ojców.. Przede wszystkim:

Przez czcigodnego Ojca brata Stanisława Wierzbickiego Przełożonego Generalnego Kanoników Regularnych Świętej Marii de Metri, od Pokuty, błogosławionych Męczenników św. Augustyna, w Krakowie,

Przez czcigodnego Ojca Brata Stanisława Manieckiego, Zakonu Kanoników Regularnych św. Augustyna, Przełożonego Kościoła Bożego Ciała w Krakowie,

Przez Czcigodnego Ojca Brata Stanisława Vilico, Rzymianina, Zakonu św. Pawła, pierwszego Pustelnika, Przełożonego w Pińczowie,

Przez Czcigodnego Ojca Brata Stanisława Tarczowskiego, Zakonu Pustelników, św. Augustyna kustosza św. Katarzyny na Kazimierzu,,

Przez Przewielebnego Księdza Ojca Andrzeja Schonneus, św. Teologii i obojga praw Doktora. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Generalnego, Rektora Studium

Zatwierdzony i wydano zgodę na publikowanie.

Do czytelnika.

Łaskawy Czytelniku, Te wiernie wyjęte postacie z Katalogu Świętych i Błogosławionych Królestwa Polskiego Patronów, w Rzymie przez Magistra Apostolskiego Pałacu zatwierdzonego, i w Krakowie w roku 1603 sprawdzonego, łaskawy obywatelu, który gdzie indziej po łacinie i po polsku zostało wydane przy opiece Bożej będziesz miał.

ŻYCIE, DZIAŁALNOŚĆ I CUDA BŁOGOSŁAWIONEGO STANISŁAWA Z KAZIMIERZA URODZONEGO NA KRAKOWSKIM KAZIMIERZU ZAKONU KANONIKÓW REGULARNYCH LATERAŃSKICH S. SALWATORA, ZAKONU ŚW. AUGUSTYNA, ZASTĘPCY PRZEŁOŻONEGO KONWENTU NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA CHRYSTUSA NA KAZIMIERZU

Błogosławiony Stanisław, Polak, ród swój wywodzi z Kazimierza, który jest miastem sąsiadującym Krakowowi, urodzony ze szlachetnych rodziców, wyróżniających się pobożnością. Ojca Macieja o nazwisku Sołtys, z zawodu tkacza i ławnika Kazimierza, z matki zaś Jadwigi, niewiasty bardzo pobożnej. Jego urodziny to dzień uroczysty u Polaków, przeniesienie ciała św. Stanisława biskupa i męczennika ze świątyni wybudowanej na miejscu jego męczeństwa do wspanialszej budowli Zamku Katedralnego, w którym od samego początku przedziwne nasienia pobożności i religijności zabłysły. Albowiem jak tylko lata jego na to pozwoliły na Akademię Krakowską celem wiedzy na Wydziale Atrium przez swoim wysłany, tak wielkie i wspaniałe wyniki uzyskał, że wszystkich rówieśników wyprzedził na wiele mil ku wielkiemu zdziwieniu swoich nauczycieli. Czystą swoją duszę uważając, że ma ją od Boga, by nie zamieszkała ze skorpionami, związał wielkim pragnieniem duszy z zakonnym sposobem życia, pod regułą św. Augustyna, u kanoników regularnych laterańskich, ubóstwo Chrystusa przedkładając roztropnie nad płynne świata obietnice. W towarzystwo więc sług Bożych przyjęty jako lampa na świeczniku położona świętością życia, wstrzemięźliwością pokarmu i światłem, wielu innych cnót tak od razu zaczął błyszczeć, że przełożeni cnotami jego zachwyceni bez zwłoki najpierw na kaznodzieję słowa Bożego w kościele swoim, później także publicznym lektorem Pisma św. u swoich braci a następnie na skutek jego wybitnych cnót jednogłośnie ze strony współbraci został zażyczony.

W pierwszym stopniu godności (kaznodzieja) ustanowiony tak obfite żniwo dusz tak gorącymi i pełnymi zapału kazaniami, jak również świętym i przykładnym życiem u współobywateli swoich zyskał uznanie, zaledwie można wypowiedzieć. Sądzę, że trudnym będzie dokładną datę tych, którzy wiedzą jego i świętą rozmową, z błędów i przepaści grzechowej wyszli, do zbawiennej pokuty i prawdziwej poprawy życia zostali doprowadzeni.

Ta bowiem cecha wszechpotężnego Boga nad nim wspaniale błyszczała, że wszyscy miłym jego obejściem i bardzo przyjemnym traktowaniem ujęci jego, do niego jako do wspólnego ojca podchodzili z bardziej niż synowskim oddaniem. Stąd stało się, że ilekolwiek byli tak sposobem życia czy zgodnością postępowania podobni jemu nie zdołali ukryć przyjaźni względem niego. I gotowi szybko mu podawać prawicę wspólnoty życia i rady i do działu Ewangelii mocno zachęcani.

Wśród nich w świętości szczególnie wyróżnili się.

Pierwszy B. Szymon z Lipnicy zakonu św. Franciszka Braci Mniejszych, który jak podaje się 10 umarłych wskrzesił, w Krakowie, w świątyni Braci swoich spoczywający.

Drugi Błogosławiony Michał Gedrucius Kanonik Regularny św. Augustyna, Zakonu Matki Bożej de Metri od Pokuty Błogosławio­nych Męczenników sławny tamże wieloma cudami i czterech umarłych wskrzesił; bardzo wybitny u św. Marka przez braci swego zakonu bardzo święcie pochowany.

Trzeci także Błogosławiony Jan Cantius, profesor Akademii Krakowskiej i św. Teologii Doktor sławny wskrzesiciel 26 umarłych, u św. Anny kościele dostojnie spoczywający.

Czwarty też Błogosławiony Świętosław, mansjonarz, wykonawca testamentów, któremu jeszcze za życia w mieście Sławkowie św. Stanisław biskup i męczennik się ukazał, którego relikwie w Krakowie w kościele Dziewicy Maryi na rynku pobożnie są czczone.

Piąty Błogosławiony Izajasz z Krakowa, św. Teologii Doktor, z zakonu pustelników św. Augustyna u św. Katarzyny na Kazimierzu, wskrzesiciel dwóch zmarłych i sławny uzdrowiciel wielu chorych.

Lecz  jakże odszedłem od tematu.

Błogosławiony ów. Stanisław nasz będąc na szczycie wszystkich cnót, dziwną pomysłowością i czuwaniu oddany, także aby od wszelkich zaszczytów łatwiej się ukryć, nocą chodził do poszczególnych cel chorych braci i błogosławiąc ich znakiem krzyża św. i pocałunkiem pokoju, udzielał im pociechy duchowej i świętej zachęty te i podobne mówiąc słowa: Bracia najmilsi, potrzeba abyśmy przez wiele trudności przeszli do królestwa niebios, usługując im czego im było potrzeba. Taki też zwyczaj stosował przy nawiedzaniu chorych osób świeckich uważając się za dłużnika wszystkich. Nikomu, o ile to od niego zależało okazując współczucie i przekazując słowa zbawienne. Nocą ubrany we włosiennicę leżąc na gołej ziemi nieco snu zażywał kładąc pod głowę twardy kamień i znów wstawał do spędzenia czasu nocą w świętej modlitwie ćwicząc się w ustawicznym przebłaganiu Boga. W dniach wskazanych przez Kościół jako post, często widziany był ubrany tylko w workowym habicie bez tuniki, cały tydzień dwa razy tylko posilał się chlebem jęczmiennym i świeżą wodą, zaś codzienne jedzenie swoje szeroką ręką oddając biednym. Tak rzadkiemu oddany był czuwa­niu, że zawsze był pierwszy na modlitwach współbraci i niekiedy nie kiedy pięćdziesiąt często nawet cały psałterz przed matutinum odmawiał. Posiłek tylko klęcząco i po odmówie­niu modlitwy pańskie) za żywych i zmarłych przyjmował. Duszę swoją badał medytacją świętą, stawiając się w obecność Pana i Najśw. Dziewicy, do której miał szczególne nabożeństwo. Stąd gdy pewnego razu był w kościele św. Stanisława, gdzie męczennik Chrystusowy za prawdę i obronę Kościoła Bożego został zamordowany (miał bowiem w zwyczaju, by w każdy piątek jak długo żył grób Chrystusowego męczennika pobożnie nawiedzać) niezwykłym jakimś porywem ducha chwycony gdy modlitwy swoje gorliwiej odmawiał, zasłużył sobie widzieć Najśw. Dziewicę Marię, trzymającą w ręce Dzieciątko Jezus w otoczeniu sławnego biskupa i męczennika Stanisława ubranego w strój pontyfikalny w otoczeniu wielkiej liczby świętych. Te słowa mówiącą: Cieszę się Synu mój Stanisławie z wielkiej twojej pobożności, którą stale otaczasz mnie razem ze św. Stanisławem twoim patronem. Mówię ci, bądź mężny i postępuj odważnie, ciebie bowiem razem z moimi świętymi obfita nagroda oczekuje w niebie. Po tych słowach znikła. Od tego dnia tak skrupulatnie zachowywał milczenie, że od Komplety aż do rana następnego dnia, po odmówieniu Prymy nikt nigdy z jego ust nie mógł usłyszeć słowa. Po zakończeniu modlitwy albo oddawał się studium teologii, albo jeśli od tego był wolny aż czas Mszy św. się zbliżył, tekstami Dawidowymi (psalmy) samotnie z Bogiem rozmawiał. Kiedykolwiek miał sprawować Najśw. Ofiarę, nie zwracał się do kogoś żadnym słowem. Pod odprawieniu Mszy św. albo oddawał się pracy rak, albo na temat Pisma św. z najbliższymi braćmi rozprawiał. Tym i podobnym ćwiczeniom oddany, w żadnym jednak wypadku nie opuszczał zwyczaju głoszenia nauk nauczając, ganiąc, zaklinając z wielką cierpliwością i pokorą Przemawiając zaś do ludzi te i podobne słowa zwykł powtarzać. Ty który słuchasz Mszy św. i przed końcem odchodzisz, tobie żadna nagroda nie jest dana, albowiem Bożego Sprawowania ocenia się na końcu.

W końcu po wypełnieniu wielu dla Chrystusa prac, popadł w tak wielką słabość, która z powodu zbyt wyczerpującej wstrzemięźliwości i surowości życia siły z dnia na dzień osłabiła, że się czując wyraźnie że już przez Pana jest wołanym, po wylaniu wielu łez zaczął polecać się Bożemu miłosierdziu i opiece w bardzo gorących modlitwach. Któremu tak w modlitwie pogrążonemu nagle ukazał się Pan i Zbawiciel nasz, razem z Najczcigodniejszą Dziewicą Marią i wielu innymi świętymi przede wszystkim królestwa polskiego patronami łagodnie go tymi słowami zwracając się. Powstań i pospiesz się synu mój Stanisławie, dzisiaj ze mną będziesz w raju. Po usłuchaniu tych słów, nagle z łoża swego poderwał się, i bez zwłoki prosił o zaopatrzenie go św. Sakramentami Kościoła. Gdy zgodnie z przepisami, z największą pobożnością, je przyjął, zwoławszy swoich najdroższych współbraci pozdrowiw­szy ich pocałunkiem pokoju, kładąc na każdego rękę tymi słowami się żegnał. Niech Was błogosławi Pan Bóg nasz, ojciec i Syn i Duch św. Amen. I niech Wam da swój święty pokój, doskonałą miłość, święte współżycie, pobożne obyczaje zarazem na wieki wieków Amen. Po wypowiedzeniu tych słów padłszy na ziemię na kolanach wyciągnąwszy ręce na kształt krzyża, utkwiwszy oczy w niebo bardzo czystą swoją duszę Bogu polecił. Jego ostatnimi słowami były: Panie Jezu Chryste, synu Boga żywego. W ręce Twoje oddaję ducha mego. To powiedziawszy Panu Bogu duszę oddał 1489, 7 czerwca, pochowany został z największym uszanowaniem i bojaźnią Pana i radością i chwałą wszystkich nie bez cudów u swoich braci na Kazimierzu w kościele Bożego Ciała u swoich braci itd. Jego zgon przypadł za czasów Leona papieża X, Maksymiliana pierwszego władcy rzymskiego, za Kazimierza 4 króla polskiego a także Fryderyka świętego Rzymskiego Kościoła kardynała, biskupa krakowskiego i arcybiskupa gnieźnieńskiego tegoż Kazimierza 4, syna króla Polskiego, którego przykładem świętego życia w tymże klasztorze bracia jego zakonu żyją w świętej trwałości w dzień i w nocy oddając chwałę Bogu pokornie żyjąc, za żywych i umarłych modlą się, zachowują ścisłe milczenie z wielką pokorą w rozmyślaniach bożych, w postach, dyscyplinie według reguły św. Augustyna, ciało swoje umartwiają, rozdzielając hojnie jałmużny w poszczególnych dniach ucząc Kościół Boży, przyjmując spowiedzi św.,. zachęcając wielu do dobrego, żywią wielu studiujących, aby z nich Seminarium kultu Bożego mogło istnieć i mieć wieczną nagrodę według oceny Sądu Bożego.

Którego epitafium jest na jego grobowcu, według dawnego pisma i zatartymi literami z tego co mogliśmy odczytać, podajemy:

Hoc conclusa latent Divi Patris ossa sepulchro Stanislai hac Casimiria de gente creati, Cuius erunt merita miranda aetema trophea

W tym grobie zostały złożone kości Bożego Ojca Stanisława pochodzącego z Kazimierza, którego wysławiać będą szczególne znaki.

AddThis Social Bookmark Button

Reklama

Światowe Dni Młodzieży - Kraków 2016